piątek, 18 grudnia 2009

oczy zza lodówki #2

właśnie.

czasami widuję Oczy, przeważnie wieczorami, gdy najlepsze warunki do żerowania mają...
najczęściej za lodówką siedzą i się patrzą. czasami któreś nawet mrugnie...

znam je dobrze.

to brudna, poczochrana Zazdrość

która piszczy czasami ciszej, czasami głośniej,




kostropaty i zezowaty Wykrywacz Nieścisłości w Wypowiedziach

z wieczną chrypką. chrząkający niby przypadkiem, gdy coś mu się spodoba.



oraz wodnistooki Co-Ty-Nie-Powiesz.

generalnie uzdolniony bardziej mimicznie niż fonetycznie..

mam się z nimi... czasami, jak tupnę głośniej, to chowają się i nie wyglądają przez długi czas.

głupie.

wtrącają się do wszystkiego..

kiedyś, będąc w leniwym błogstanie, usłyszałem Ich mlaskającą egzaltację, gdy usłyszałem w telefonie od osoby Będącej-Na-Dobrej-Drodze-Do-Przyjaźni:
"czy możemy zaprzestać kontaktów w dotychczasowej formie ?".

Zalodówkowe Party trwało chyba z miesiąc...

ech..

Aeryn mówi, bym nie pozwalał im wyłazić zza lodówki... a co ja mogę ? same się tam czochrają i pielęgnują... wredoty.. pewnie za to na Nią mają "Fffu !" i dokuczają bez przerwy.

ale dosyć o mnie.

mówcie : co tam u Was :

jak Wam się podobam ?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz